50-lecie pierwszego awansu do ekstraklasy
Jerzy Sułkowski, Bronisław Waligóra, Zbigniew Kwiatkowski, Zbigniew Kremplewski, Waldemar Chmara i Edmund Rychlewicz odebrali przed meczem z Jarotą Jarocin pamiątkowe upominki. Krótka uroczystość była przypomnieniem ważnego wydarzenia w historii Zawiszy - pierwszego awansu do piłkarskiej ekstraklasy.
Sześciu spośród blisko dwudziestu zawodników, tworzących pół wieku temu niepowtarzalny zespół obejrzało zwycięski mecz swoich następców, który umocnił zawiszan na pozycji wicelidera. Wspomnieniom nie było końca a ich dalszy ciąg miał miejsce na pomeczowej konferencji oraz w ratuszu, bohaterów sprzed pół wieku gościł bowiem prezydent Konstanty Dombrowicz. Zbigniew Kwiatkowski, grający na pozycji stopera kapitan drużyny, z okazji dzisiejszego spotkania napisał wiersz, który w całości prezentujemy poniżej:
"50-lecie awansu ZAWISZY do I ligi
Drodzy organizatorzy tego złotego, jubileuszowego spotkania
Chciałbym Wam wyrazić wdzięczność, za fakt jego zapamiętania.
Za możliwość spotkania się bohaterów, z tamtych dni,
W sercach których ten niepowtarzalny wyczyn, do dziś się cni.
Ile wspaniałych chwil spędziliśmy na tej bydgoskiej murawie.
Pragnęliśmy grać jak najlepiej, nie myśleliśmy o sławie.
W każdy rozgrywany mecz, wkładaliśmy maximum swych umiejętności,
By sympatykom i działaczom Zawiszy, sprawić swą grą jak najwięcej radości.
Pamiętacie przyjaciele, to na szczycie rozgrywane spotkanie,
Gdy pretendent do I ligi z Poznania, w Bydgoszczy otrzymał sromotne lanie.
Nie zapomnę do końca swych dni słów, które Gen. Huszcza wypowiedział
„Kwiatek, to nie była gra, to był koncert, którego się nikt nie spodziewał”.
Wznieśliście się na wyżyny swych piłkarskich umiejętności
Sprawiając Waszym sympatykom, niezapomniane chwile radości.
Pamiętacie miny, naszpikowanej reprezentantami Gdańskiej Lechii, piłkarzy
Gdy w Wajmarze pokonani przez nas 3:0, z boiska schodzili ze łzami na twarzy.
Pamiętacie miny niemieckich kibiców, którzy nie mogli uwierzyć,
Że to w biało-zielonych koszulkach grają Ci „inter nacjonal szpilerzy”.
Pamiętacie wrocławski stadion i dwudziestotysięczną widownię,
Gdy Leszek Pudłowski strzelając zwycięską bramkę, kto jest lepszą drużyną udowodnił.
Można by mnożyć te niezapomniane, wspaniałe chwile,
Które stwarzali swym wielbicielom grający w Zawiszy żołnierze i cywile.
Byli wspaniali, byli niedoścignieni, w tym co robili.
Umieli grac w piłkę i cieszyć się, z każdej na boisku spędzonej chwili.
Nie danym im było – mimo wspaniałej gry – reprezentować barw kraju.
Na to posiadali patent Ślązacy i warszawiacy, bydgoszczanie jechali w nagrodę do azjatyckiego raju.
Nic na to nie poradzimy, tak wygląda ten nasz polski, sportowy świat.
Żyjmy nadzieją, że zmieni się na lepsze, gdy spotkamy się za pięćdziesiąt lat.
Zbyszek Kwiatkowski – „Kwiki”
06.11.2010 r."
Na zdjęciach stoją od lewej: Jerzy Sułkowski, Bronisław Waligóra, Zbigniew Kwiatkowski (zasłonięty na górnym zdjęciu), Zbigniew Kremplewski, Waldemar Chmara (zasłonięty na dolnym zdjęciu), Edmund Rychlewicz.

































