Derby na inaugurację piłkarskiej wiosny w Bydgoszczy
Po długich pięciu miesiącach przerwy piłkarze Zawiszy Bydgoszcz wreszcie wystąpią na własnym stadionie. W sobotę w derbach regionu podopieczni Mariusza Kurasa zmierzą się z Unią Janikowo.
Jeszcze w styczniu w kujawskim klubie zanosiło się na prawdziwe
trzęsienie ziemi. Ze względu na wycofanie się strategicznego sponsora -
firmy ''Ciech'' nowy prezes i zarząd Unii chcieli wiosną o ligowe punkty
rywalizować jedynie juniorami. Na szczęście do akcji wkroczyły małe
firmy z okolic Janikowa, które w trudnych chwilach pomogły swojemu
zespołowi. - Wszyscy obecni podjęli decyzję o tym, że należy zrobić
wszystko co możliwe, aby uratować Unię przed upadkiem. Przedstawiciele
firm zadeklarowali pomoc finansową - mówił prezes Artur
Banaszek.
Nowym trenerem drużyny został Tomasz
Mazurkiewicz, który objął stanowisko po Zbigniewie
Kieżunie. Debiut wypadł dość okazale, bowiem Unia przed
tygodniem pokonała na własnym boisku silną Jarotę Jarocin 2:0. Tymczasem
bydgoski zespół przywiózł jedynie punkt z Turku i w derbach nie może
już sobie pozwolić na podobne wpadki. - Przede wszystkim musimy
grać więcej piłką i być cierpliwym. Niektóre wcześniejsze mecze w
Bydgoszczy pokazały, że warto czekać do ostatnich minut. Mecz można
wygrać w końcowych fragmentach, ale najważniejsze są trzy punkty -
uważa Mariusz Kuras.
Mecz z Zawiszą będzie
szczególny dla kilku piłkarzy Unii, którzy jeszcze kilka miesięcy temu
mieli okazję bronić barw bydgoskiej ekipy. Damian Cuper,
Grzegorz Brzeziński, Paweł Ettinger i szczególnie Marcin
Krzywicki będą chcieli się przypomnieć miejscowej
publiczności. - Oni chcą udowodnić, że nadal zasługują na grę w
Zawiszy - tłumaczy Kuras. - Mamy na kasecie nagrany ostatni
mecz z Jarotą i chcemy to wykorzystać. Musimy przede wszystkim pokazać
walkę i być monolitem na boisku. To powinno nam dać zwycięstwo -
dodał Kuras.
Do składu Zawiszy wrócił już Cezary
Stefańczyk, który przed tygodniem zmagał się z ciężką anginą. W
kadrze nie zabraknie również Jacka Magdzińskiego.
Doświadczony napastnik chciałby wreszcie wybiec w podstawowej
jedenastce. - Gole zdobyte w ten sposób to jedynie łut szczęścia
- uważa Magdziński. - Chciałem bardzo pokazać, że zasługuję na
podstawowy skład. Teraz będzie już o to trudniej, bowiem mój styl gry
poprzez okres przygotowawczy trochę się zmienił - zakończył.
Początek
meczu w sobotę o godzinie 17:00.


































