Polska pokonała Kanadę
Po 388 minutach bez zdobycia bramki piłkarze reprezentacji Polski pokonali w najniższych rozmiarach Kanadę. Jedyny raz do siatki rywali strzelił w 18. minucie Maciej Rybus.
Mimo oficjalnego bojkotu kadry środowy pojedynek cieszył się sporym
zainteresowaniem. Na trybunach zasiadła około dziesięciu tysięcy
sympatyków kadry, a doping kierowany przez kibiców Zawiszy bardzo
przypadł do gustu Kamilowi Kosowskiemu. - Zupełnie inaczej gra się przy takiej publiczności. Tego zabrakło w Warszawie, podczas potyczki z Rumunią - ocenił były gracz Wisły.
Po początkowej przewadze rywali do ataku ruszyli biało-czerwoni. To przyniosło efekt już w 18. minucie, kiedy właśnie Kamil Kosowski idealnie zagrał w pole karne, a tam futbolówkę doskonale przyjął Maciej Rybus.
Pomocnik warszawskiej Legii kąśliwym strzałem z kilku metrów tuż przy
słupku nie dał żadnych szans golkiperowi kanadyskiej drużyny.
Polacy nie zwalniali tempa. Dosłownie kilka minuty później Maciej Rybus
znów mógł pokonać Hirschfelda. Strzał reprezentanta Polski sprzed pola
karnego okazał się jednak nieskuteczny, bo piłka tylko o kilka
centymetrów minęła kanadyjską bramkę. W 30. minucie futbolówka po raz
drugi zatrzepotała w siatce gości, ale tym razem przy strzale głową Roberta Lewandowskiego arbiter dopatrzył się spalonego.
W drugiej połowie obraz gry zbytnio się nie zmienił. Polacy atakowali, a Franciszek Smuda zdecydował się na parę istotnych zmian. Przed rozpoczęciem drugiej części Tomasza Kuszczaka zastąpił 19-letni Wojciech Szczęsny. Polski bramkarz tylko na początku miał sporo pracy, bo w 56. minucie spod nóg Jamiego Petersa piłkę w ostatniej chwili wybił Kamil Kosowski, a chwilę później po strzale znanego w naszym regionie Tomasza Radzińskiego futbolówkę zastopował Maciej Sadlok.
Polacy zaatakowali w ostatnich dzwudziestu minutach, ale Lars Hirschfeld z najwyższym trudem bronił strzały reprezentantów Polski. Najlepszą sytuację w 89. minucie miał Patryk Małecki, który przedarł się przez defensywę rywali. Po jego uderzeniu piłka trafiła jednak w słupek.
- Najpierw debiut w meczu z Rumunią, a teraz bramka w spotkaniu z
Kanadą. To dla mnie najlepszy tydzień w karierze. Od małego zawsze
biegałem za piłką i moim marzeniem było wystąpić w pierwszej
reprezentacji. Teraz te marzenia się spełniły. Czy chciałbym komuś
zadedykować bramkę? Nie, zostawię ją dla siebie - stwierdził Marcin Rybus.
Polska - Kanada 1:0 (1:0)
1:0 - Rybus 18'
Źródło: www.portalbydgoski.pl










































