Nie zawsze jest niedziela - Zawisza przed meczem z GKS Tychy
Dodano: 2009-11-10
W najbliższą środę piłkarze gr.zachodniej II ligi zakończą zmagania w tym roku. Nasz zespół w swoim ostatnim pojedynku zmierzy się z GKS Tychy.
- Chcemy w ostatnich dwóch spotkaniach wywalczyć komplet punktów. Wówczas w spokoju udalibyśmy się na spokojne i radosne Święta - mówił jeszcze przed sobotnim meczem z Rakowem trener Mariusz Kuras. Jednak już teraz wiemy, że bydgoszczanom tego celu nie uda się zrealizować, bo podczas potyczki z częstochowianami padł bezbramkowy remis. - Nie zawsze jest niedziela. A szkoda, bo mogliśmy uciec grupie pościgowej - parolował dalej opiekun Zawiszy.
W środę Mariusz Kuras nie będzie mógł skorzystać z usług Tomasza Szczepana, który będzie pauzował za kartki. Na dodatek formy z początku rozgrywek nie może odnaleźć Marcin Sobczak, a podobne problemy ma Krzysztof Szal. W tej sytuacji w ataku zagra prawdopodobnie powracający do zespołu Szymon Maziarz, choć on lepiej się czuje jako pomocnik.
- Mamy kilka dni do spotkania z GKS i nasz trener na pewno coś wymyśli. Musimy zagrać jednak trochę inaczej, bo ostatnio rywale za łatwo czytają naszą grę - tłumaczył Marcin Kozłowski. W najbliższym czasie w Zawiszy dojdzie jednak do większych zmian. - Szukamy nowych graczy niemal na każdą pozycję. Muszę mieć solidnych zmienników, aby była konkurencja na każdej pozycji. Również bramkarza - dodał Mariusz Kuras.
Tyski zespół w tym sezonie to jedna z rewelacji rozgrywek. Jeszcze przed zakończeniem rundy jesiennej drużyna prowadzona przez Mirosława Smyłę plasowała się na trzecim miejscu w tabeli. Humory popsuła im dopiero sobotnia porażka z Jarotą. Mimo to to bardzo solidna ekipa, bo przecież w jej kadrze znajdują się zawodnicy mający za sobą grę na boiskach Ekstraklasy. Któż z nas nie zna takich nazwisk jak Jarosław Zadylak, Mariusz Masternak czy Krzysztof Bizacki. - . Wychodzę z założenia, że jeśli coś dobrze funkcjonuje, to nie ma sensu tego zmieniać. Z drugiej strony mecz z Nielbą pokazał, że może jednak warto coś namieszać. Nasze pole manewru jest jednak mocno ograniczone - stwierdził ostatnio trener GKS.


































