Zawisza Bydgoszcz - Olimpia Grudziądz 0:0
Zawisza: Gajewski – Zielke (od
Bydgoski Zawisza po bardzo dobrym meczu zremisował bezbramkowo z liderem IV-ligowej tabeli, Olimpią Grudziądz. Z takiego wyniku cieszyli się oczywiście goście natomiast z przebiegu spotkania sprawiedliwszym rozstrzygnięciem byłaby wygrana gospodarzy.
Gra się tak jak przeciwnik pozwala – to piłkarskie porzekadło sprawdziło się dzisiaj na stadionie przy ulicy Słowiańskiej. Olimpia to zespół z doskonale poukładaną grą, konsekwentnie realizujący założenia taktyczne. Goście nie ukrywali, że przyjechali do Bydgoszczy po jeden punkt. Aby zrealizować swój cel zastosowali pressing w środkowej strefie boiska oraz wyłączyli z gry Abrahama Loligę. To ostatnie zadanie trener Mariusz Gralak powierzył Maciejowi Koczurowi i trzeba przyznać, że kapitan drużyny gości bardzo dobrze wywiązał się ze swojego zadania. Gospodarze szczególnie w pierwszej połowie mieli spore trudności z przedostaniem się pod bramkę Daniela Osieckiego. Na domiar złego boisko w 17 minucie opuścić musiał Marcin Kozłowski, który doznał urazu lewej nogi. Do przerwy tak naprawdę tylko raz zawiszanie stanęli przed szansą zdobycia bramki, po akcji prawą stroną piłkę uderzoną przez Arkadiusza Kozłowskiego wybił z linii bramkowej jeden z obrońców.
Po przerwie zespołem zdecydowanie lepszym był Zawisza. Piłkarze Olimpii ograniczali się do bronienia dostępu do własnej bramki, szukając swojej szansy w przejęciu piłki i natychmiastowych długich podaniach do szybkich napastników. Już na początku drugiej połowy przed szansą zdobycia bramki stanął ponownie Arkadiusz Kozłowski. Swoją czwartą w tym sezonie bramkę mógł zdobyć Mariusz Barlik, napastnik Zawiszy grający trzeci tydzień ze stłuczoną łydką nie miał dzisiaj – podobnie jak jego koledzy – szczęścia pod bramką rywali. W drugiej połowie gospodarze stworzyli sobie kilka okazji do strzelenia gola, niestety żadnej z nich nie udało się zamienić na bramkę. Świetnie do akcji ofensywnych włączał się wprowadzony po przerwie Damian Krawczyński, kilka razy obrońcami Olimpii „zakręcił” Mateusz Chachuła, który w jednej z akcji mógł chyba sam strzelać na bramkę zamiast dogrywać piłkę. Goście byli najbliżsi zdobycia bramki w 58 minucie, interweniujący w polu karnym Damian Cuper uderzył piłkę tak niefortunnie, że trafił w… poprzeczkę bramki bronionej przez Artura Gajewskiego.
Na konferencji prasowej trenerzy powiedzieli m.in.: Mariusz Gralak (trener Olimpii): Zagraliśmy dzisiaj w takim samym ustawieniu, jak Zawisza, 4-2-3-1. Nie ukrywam, że wynik końcowy w pełni nas satysfakcjonuje.
Piotr Tworek (trener Zawiszy): Uważam, że w tym meczu – przy całym szacunku dla postawy drużyny Olimpii – sprawiedliwym wynikiem byłoby jednobramkowe zwycięstwo Zawiszy. W drugiej połowie byliśmy zdecydowanie lepsi i stworzyliśmy sobie tyle okazji, że powinniśmy tę jedną bramkę strzelić.


































