Zawisza Bydgoszcz : Raków Częstochowa 2:2 (1:0)
Po zaciętym meczu Zawisza zremisował z Rakowem Częstochowa 2:2.
Bramki dla Zawiszy: Paweł Kowalczyk 12' (samobójcza), asysta Rafał Piętka i Piotr Bajera 59' (głową), asysta Marcin Tarnowski.
Bramki dla Rakowa: Artur Lenartowski (52'), Maksymilian Rogalski (88').
Zawisza w składzie: Gajewski, Dąbrowski, Tomczak, Łukaszewski, Rogalski, Krzywicki (61' Cielasiński), Bajera, Brzeziński (89' Gajkowski), Piętka, Tarnowski (71' Kozłowski), Szal.
Widzów: 4005 (dane oficjalne).
W pierwszej części spotkania już w 12 minucie gospodarze wyszli na prowadzenie. Piłkę uderzoną precyzyjnie na przedpole bramki gości z rzutu wolego przez Rafała Piętkę do własnej bramki skierował Paweł Kowalczyk. Zespół Rakowa cierpliwie budował akcje, ale w pierwszej części meczu nie był w stanie stworzyć większego zagrożenia pod bramką Artura Gajewskiego, który musiał wyłapać jeden strzał z dystansu. Goście wykonywali także stały fragment gry zza bocznej linii pola karnego. Piłka przeszła minimalnie ponad poprzeczką. Ciekawa akcją, którą przeprowadził prawym skrzydłem Marcin Krzywicki mogła zakończyć się golem Krzysztofa Szala. Napastnik Zawiszy nie zdecydował się na strzał z pierwszej piłki i po chwili padł w polu karnym w walce o piłkę. Arbiter spotkania nie wskazał jednak na "wapno", natomiast ukarał napastnika Zawiszy żółtą kartką.
Po przerwie zaczęła się zarysowywać wyraźna przewaga gości, czego efektem był wyrównujący gol Artura Lenartowskiego. Pomocnik gości uderzył bezpośrednio z rzutu wolnego ponad murem przy samym słupku bramki Artura Gajewskiego. W tej sytuacji bramkarz Zawiszy nie miał zbyt wiele do powiedzenia.
Zawisza zerwał się do ataku. Sprytnie wykonany przez gospodarzy rzut wolny zakończył się precyzyjną wrzutką Marcina Tarnowskiego prosto na głowę Piotra Bajery, który strzałem głową wyprowadził Zawiszę ponownie na prowadzenie. Była to siódma bramka Bajery w tym sezonie i tym samym jest on obecnie najskuteczniejszym strzelcem niebiesko-czarnych.
W tym okresie spotkania emocje sięgnęły zenitu. Raków dążył do wyrównania groźnie atakując. Po groźnym strzale głową z bliskiej odległości piłka trafiła w poprzeczkę Zawiszy i odbiła się przed linią bramki. Groźnie z przewrotki uderzał zawodnik gości. Artur Gajewski nie dał się tym razem zaskoczyć. Wybronił także przepiękny strzał z dystansu zmierzający prosto w okienko jego bramki. Napór gości wzmagał się z każdą chwilą. Piłkarze spod Jasnej Góry wykonywali wiele stałych fragmentów gry na połowie gospodarzy, ale wrzutki w pole karne były wygrywane przez dobrze ustawioną bydgoską obronę.
W tej fazie meczu Zawisza przy żywiołowym dopingu swoich kibiców dwukrotnie stanął przed szansą podwyższenia prowadzenia. Po ładnych kombinacyjnych akcjach miękko wrzuconą za linię obrony piłkę przejmowali Krzysztof Szal i Maciej Dąbrowski, ale ich strzały nie znalazły drogi do siatki. Strzał Szala po ziemi odbił bramkarz Rakowa, natomiast Maciej Dąbrowski chybił celu. Być może jego atomowy strzał trafiłby do siatki, gdyby nie przeszkodził mu nieco kolega z zespołu, który także miał ochotę spożytkować to fantastyczne podanie z głębi pola.
Zawisza w końcówce bronił korzystnego wyniku, czego nie ułatwiła czerwona kartka, którą otrzymał Krzysztof Szal. Napastnika Zawiszy w walce o górną piłkę dotknął jej ręką, za co arbiter pokazał mu drugi tego dnia żółty kartonik. Niebiesko-czarni musieli dalej bronić się w dziesiątkę. O piłki wygrywane przez obrońców Zawiszy nie miał już kto z przodu walczyć i te wracały jak bumerang na przedpole Artura Gajewskiego. Po jednym z rzutów wolnych wykonywanych przez zawodników Rakowa na kilka minut przed końcem spotkania doprowadzili oni do wyrównania. Ponownie bezpośredni strzał ze stałego fragmentu gry przyniósł gościom wyrównanie. Tym razem szczęśliwym strzelcem okazał się Maksymilian Rogalski.
Ataki gości w końcówce spotkania nie przyniosły zmiany rezultatu. Kibice obu drużyn po ostatnim gwizdku sędziego dziękowali za wspaniałą walkę swoim piłkarzom, mimo że jeden punkt nie zadowala tak naprawdę żadnej z drużyn. Było to jednak z pewnością widowisko warte oklasków, obfitujące w piękne bramki.










































