Porażka Zawiszy ze Startem.
Dodano: 2018-11-03
Start Pruszcz - Zawisza Bydgoszcz
2:1 (0:1)
Zawisza: Niwiński - Cielasiński (87' Stoppel), Urtnowski, Witucki, Bąk, Kanik (87' Wesołek), Brzeziński, Wiśniewski, Deresiewicz, Ignatowski (72' Zniszczol), Straszewski (65' Ruczyński).
Bramki: Deresiewicz (45').
Żółte kartki: Brzeziński, Deresiewicz, Ignatowski, Witucki.
Spotkanie
Startu Pruszcz z Zawiszą Bydgoszcz było najciekawiej zapowiadającym się spośród
wszystkich zaplanowanych na 12 kolejkę kujawsko-pomorskiej I klasy okręgowej. Lider
tabeli mierzył się z trzecim zespołem. Spodziewać można się było wielu emocji i
zaciętej walki o ligowe punkty. W pierwszych fragmentach spotkania zespoły
wzajemnie się badały, tocząc głównie bój w środku pola. Aktywny w szeregach
Zawiszy na lewej stronie był Bąk, ale jego dośrodkowania były niedokładne.
Rywal na nasze akcje skrzydłem odpowiedział długim dośrodkowaniem, po którym
napastnik Startu uderzył głową obok naszej bramki. Pierwszą dogodną sytuację do
zdobycia gola miał Zawisza. Kanik zagrał prostopadle nad obroną rywala do
wbiegającego w pole karne Brzezińskiego. Nasz pomocnik przegrał jednak
pojedynek z bramkarzem rywala, który najpierw obronił jego strzał a chwilę
później dobitkę. Tuż przed zakończeniem pierwszej połowy za faul na Straszewskim
sędzia podyktował rzut wolny z około 23 metrów. Do piłki podszedł Deresiewicz,
który uderzył mocno, ale dość szczęśliwie, bo piłka po odbiciu od jednego z
graczy w murze zmieniła tor lotu i zatrzepotała w siatce. Niestety 5 minut po
wznowieniu gry tracimy bardzo głupią bramkę. Rywal dośrodkowuje z rzutu rożnego
a w naszym polu karnym Niwiński zderza się z Wituckim i wypuszczą z rąk piłkę,
która do pustej bramki pakuje jeden z przeciwników. Po tym trafieniu mecz stał
się bardziej otwarty i widać było, że obie drużyny mają chrapkę na komplet
punktów. Obserwowaliśmy sporo szybkich akcji, w który jednak często w ostatnich
fragmentach brakowało ostatniego podania i dokładności. W 73 minucie Start jest
bliski objęcia prowadzenia. Po składnej, zespołowej akcji piłka po strzale z 12
metrów uderzyła w słupek naszej bramki. Chwilę później odpowiadamy indywidualną
akcją Brzezińskiego i strzałem głową Kanika, który był jednak mocno
niedokładny. W 75 minucie świetną interwencją ratuje nas Niwiński, który broni
sytuacyjny strzał rywala z 10 metrów. 3 minuty później niestety piłka znalazła
drogę do naszej bramki. Start ma rzut wolny spod linii autowej. Wydaje się, że
niezbyt mocno zagrana piłką nie będzie stanowić zagrożenia, ale niestety po
lekkim rykoszecie od muru przelatuje przez całe pole karne i wpada w długi róg
bramki Niwińskiego. Dążymy do wyrównania, a najlepszą okazję ku temu mieliśmy
po rzucie rożnym w czasie doliczonym. Z podbramkowego zamieszania przeciwnik
wyszedł jednak obronną ręką, a chwilę później sędzia zagwizdał tego dnia po raz
ostatni. Przegrywamy 1-2 po ciężkim boju, ale pozostajemy na pozycji lidera.

































