Skromne zwycięstwo Zawiszy.
Dodano: 2018-09-02
Zawisza Bydgoszcz - Gryf Siecienko
1:0 (1:0)
Zawisza: Niwiński - Bąk, Stoppel, Witucki, Cielasiński (49' Detmer), Brzeziński, Wiśniewski, Urtnowski, Zniszczol (89' Ziemba), Kozłowski (75' Straszewski), Ruczyński (65' Deresiewicz).
Bramka: Wiśniewski (18')
Żółte kartki: Bąk, Wiśniewski, Kozłowski, Stoppel, Detmer.
W czwartej
kolejce bydgoski Zawisza ograł 1-0 Gryf Sicienko i z kompletem punktów wraz ze
Startem Pruszcz i Cyklonem Kończewice przewodzi w tabeli ligowej. Patrząc na
wynik wydawać by się mogło, że zwycięstwo przyszło trudno, a rywal stawiał
mocny opór. Owszem, o 3 punkty drżeć było trzeba do ostatniego gwizdka arbitra,
ale wszystko za sprawą nieprawdopodobnej ilości zmarnowanych sytuacji
bramkowych przez zawodników Zawiszy. Przed rozpoczęciem spotkania kapitan
zespołu Adam Wiśniewski odebrał puchar za wygranie A-klasy. Chwilę później
zabrzmiał pierwszy gwizdek arbitra a zawodnicy obu drużyn rozpoczęli walkę o
punkty. Od samego początku nasza drużyna przejęła inicjatywę i dominowała na
boisku. Sytuacji do strzelenia gola nie brakowało, ale tego dnia celowniki
naszych napastników były źle ustawione. Piłka nie chciała wpaść do siatki po
akcjach ataku pozycyjnego oraz szybkich kontrach, ale za to sztuka ta udała się
Wiśniewskiemu, który w 20 minucie zdecydował się na strzał z dystansu i pokonał
bramkarza Gryfa. Wydawało się, że ta bramka da więcej spokoju naszym piłkarzom
w polu karnym rywala a kolejne trafienia są tylko kwestią czasu. Nic z tego.
Bramka przeciwnika była zaczarowana. Najbliżej przerwania strzeleckiego impasu
był Brzeziński, który uderzył w słupek po świetnym wyprowadzeniu piłki przez
środkowego obrońcę, który z początkiem sezonu wzmocnił nasze szeregi-
Wituckiego. Do przerwy wynik się nie zmienił i chociaż ciągle prowadziliśmy grę
na połowie Gryfa wygrywaliśmy zaledwie 1-0. W drugiej połowie od samego
początku było widać, że zawodnicy Zawiszy szukać będą drugiego trafienia, które
dałoby komfort i spokój. Festiwal nieporadności pod bramką rywala końca jednak
nie miał. Kreacja i rozmontowywanie obrony przeciwnika zasługują na dużą
pochwalę ale skuteczność wołała o pomstę do nieba. Jestem przekonany, że w tym
meczu stworzyliśmy więcej sytuacji bramkowych niż w trzech poprzednich
spotkaniach. Gryf poważnie zagroził tylko raz. W 56 minucie po dobrym
dośrodkowaniu z rzutu wolnego jeden z rywali uderzył głową tuż obok słupka.
Kolejne minuty mijały, walka się zaostrzała ale wynik nie ulegał zmianie.
Sędzia kilkukrotnie był zmuszony pokazywać żółty kartonik, a jeden z
przeciwników zobaczył go dwa razy w jednej akcji (najpierw za przepychankę z
naszym zawodnikiem, potem za dyskusję z sędzią) i w konsekwencji przedwcześnie
musiał udać się do szatni. Zawisza dowiózł jedno-bramkowe prowadzenie i
ostatecznie zawodnicy wraz z kibicami mogli cieszyć się z kolejnego kompletu
punktów!

































